Trzoda, sad i kury początkiem wielkiej pasji

Trzoda, sad i kury początkiem wielkiej pasji

Od zawsze marzyłem aby mieszkać i pracować na wsi. Teraz marzenia się spełniły. Stałem się posiadaczem, ładnego domu i małego sadu jabłkowego, w jednej z podwarszawskich wsi. Nie przypuszczałem jednak, że praca na wsi, może być aż tak wymagająca.

Jak kupiłem moje pierwsze ruszta dla trzody

ruszta betonowe dla trzodyPo sprzedaniu mieszkania w mieście i zakupie domku z sadem, zostało jeszcze trochę wolnych finansów. Planowałem, że po małym remoncie domku, nacieszę się urokami wsi i dam sobie odpocząć od pracy zarobkowej. Jak zaplanowałem, tak wykonałem. Do momentu gdy, w ciepły wrześniowy dzień, siedząc sobie wygodnie na tarasie, ktoś wszedł na moje podwórko. Był to sąsiad. Machnąwszy do mnie ręką, krzyknął – kiedy smarujesz drzewa! Nie wiedziałem o co mu chodzi, więc tylko go pozdrowiłem i zaprosiłem na poranną kawę. I to był koniec, mojego odpoczynku i sielanki. Od sąsiada dowiedziałem się, o pracach które trzeba natychmiast wykonać w moim małym gospodarstwie, o tym jak poprzedni właściciel nie miał już sił i pieniędzy i o tym, jak mało czasu teraz będę miał dla siebie. O czym on mówi, na miłość boską – pomyślałem, jaka praca? Te kilka drzewek i obora z dwoma świnkami, które miały być atrakcją, dla odwiedzających mnie, moich siostrzeńców. Jak to później się okazało, miał rację. Musiałem zabezpieczyć drzewka przed zimą, kupić nowe ruszta betonowe dla trzody, zaopatrzyć się w paszę na zimę i zadbać o dwie kury, które tymczasowo były rezydentami u sąsiada. W miarę nabywania wiedzy o gospodarstwie, tych obowiązków było coraz więcej. Wstawałem o piątej rano, aby nakarmić mój mały folwark, później jakieś drobne naprawy, koszenie, czyszczenie obory i znowu karmieni i tak w kółko. Mój sen o wiejskiej sielance prysnął, zanim w ogóle się pojawił.

No cóż, muszę powiedzieć, że było ciężko ale po tym trudnym okresie, coś się we mnie zmieniło. Nie tylko ciężko pracowałem, ale przede wszystkim sprawiało, mi to przyjemność. Okazało się, że jestem urodzonym gospodarzem. W końcu, już tylko zajmowałem się gospodarstwem, które rozrosło się na tyle, że mogłem z niego żyć.

Comments are closed.