Mój pierwszy wyjazd z plecakiem górskim

 

Od praktycznie 6 roku życia rodzice wysyłali mnie na wycieczki razem ze starszą siostrą. Najpierw na kolonie w turystycznym ośrodku z organizowanymi zajęciami odpowiednio do wieku, potem już samą na obozy harcerskie. Wtedy były to wyjazdy mieszane – harcerze i osoby spoza organizacji, więc tam też warunki były odpowiednio dostosowane do towarzystwa.

Z plecakiem „w dzicz”

profesjonalne plecaki turystyczne dziecięceMoim pierwszym prawdziwym wyjazdem był zlot harcerski w Kielcach. Specjalnie wtedy poszłyśmy z mamą do sklepu  obejrzeć profesjonalne plecaki turystyczne dziecięce, bo miałam nie tylko zmieścić w nim cały swój obozowy dobytek, ale też się z nim poruszać. Wybrałyśmy taki z przegrodami i kieszonkami, żeby nie robić w nim bałaganu, próbując wyjąć jedną rzecz. Na szczęście nie musiałam w nim nosić namiotu – te były organizowane przez hufiec. Szczerze mówiąc, kiedy robiłam pierwsze kroki z całym ciężarem na plecach, miałam wrażenie, jakby mnie dosłownie wgniatało w ziemię. Ale trzeba było przyznać – nic mnie nie obcierało, nie uwierało, a cały ciężar rozkładał się równomiernie, więc nie bolały mnie plecy. Muszę przyznać, że jak na polowe warunki i tak miałam spory luksus – mama pożyczyła mi swoją matę z wycieczki do Norwegii, która po nadmuchaniu stawała się cienkim materacem. Po prawdzie, wiele już z tego wyjazdu nie pamiętam. Nie mniej, miało tam miejsce jedno z bardziej podniosłych wydarzeń mojego życia, które do teraz z sentymentem wspominam, mimo że z ZHP nie mam już nic wspólnego – mam na myśli złożenie przyrzeczenia harcerskiego.

Uważam, że warto wysyłać dzieci na takie wyprawy, bo nie tylko są świetną zabawą, uczą ich samodzielności, ale pozwalają też zawrzeć przyjaźnie i pozostawiają wspomnienia na całe życie. Ba, śmiem twierdzić, że i na całe życie kształtują charakter. A i rodzicom dają trochę czasu dla tylko siebie… 

 

Komentowanie jest wyłączone.